Microsoft jest większy, bogatszy niż niejedno państwo. Zatrudnia mnóstwo pracowników, wielu najwybitniejszych w swoich dziedzinach, krajach, rocznikach. A oto co taki potentat planuje wkrótce wdrożyć.

Nowy wygląd menu Start

Animacja wygląda pięknie, wyraźnie pokazuje na czym będzie polegać zmiana. Ale komu to potrzebne? Ile roboczogodzin, litrów kawy i paliwa, elektronów itd. zużyto żeby coś takiego spłodzić?

Niestety korporacje tak muszą mieć, muszą tworzyć, nawet jeśli rezultat nic nie znaczy. Ale zadanie wykonane! Nikt się nie poskarży, bo mało kto zauważy zmianę. Wydaje się, że nie da się spieprzyć takiej zmiany a więc nie będzie narzekań. Sukce, sukces, sukces…

30 (trzydzieści) lat temu, w maju 1990 roku Microsoft wypuścił na rynek Windows w wersji 3.0. Olbrzymia zmiana! Okna wyglądające jak graficzne a nie jak kulawe, przypadkowe, czarno-białe kreski z poprzednich “okienek”. Ale nie były szybsze od poprzedniej wersji, co jest właściwie zrozumiałe jeśli weźmie się pod uwagę, że to była nakładka na DOS-a. Oprócz wypukłych ikon (tak to była super nowość, w porównaniu do poprzednich zupełnie płaskich; płaskich czyli takich jak teraz , hahahaha) podczas kopiowania plików pojawiały się animacje: https://www.youtube.com/watch?v=-XJm1zY9nRM. Mój teść skwitował TAKIE usprawnienia skrzywieniem ust. Wolał żeby korporacja przyspieszyła system a nie obciążała go rysowaniem fajnych ikon i animowanych obrazków. Krótko mówiąc według niego system powinien był tak napisany/zrobiony aby nie trzeba było niczego wyświetlać podczas kopiowania (i innych operacji) bo … operacje trwały by mgnienie oka.

Nic dodać, nic ująć… Historia zatacza koło?