Wakacje 2020 zakończyły paromiesięczny eksperyment z nauczaniem zdalnym. Zaczęły się pojawiać badania i analizy, które oceniają przygotowanie i prowadzenie zajęć, wrażenia nauczycieli i rodziców z tego traumatycznego okresu. Jak dotąd nie trafiłem na polskie opracowania, który by proponowały rozwiązania, czy usprawnienia. Za to krytykowały MEN, szkolnictwo, nauczycieli, rodziców i uczniów (niewłaściwe skreślić albo wybrać losowo). Dla polskiego szkolnictwa, polskiego nauczyciela nie do pomyślenia była taka zmiana jeszcze pół roku temu. Niewiele szkół dobrowolnie informatyzowało się poza barierę wyznaczoną przez elektroniczny dzienniczek i profil na FB. Tymczasem nauczanie zdalne w niejednym kraju uzupełniało tradycyjną szkołę na długo przed koronawirusem. Posiłkując się artykułem How can a distracted generation learn anything? (który BBC opublikowało 20.02.2019) oraz raportem Potentially negative effects of internet use (Komisja Europejska wypuściła do sieci 3.05.2020), chciałbym zabrać głos w kwestii użycia zdalnego nauczania.

Komisja Europejska dość kategorycznie stwierdza (poprzez sponsorowane przez siebie badanie), że “…Internet był w ostatnich latach coraz bardziej negatywnie prezentowany w mediach. Liczne artykuły donoszą o poważnych skandalach dotyczących prywatności i naruszeniach bezpieczeństwa, rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości, szkodliwych zachowaniach, takich jak cybernękanie, kradzieże, pornografia i uzależnienie od Internetu, a także negatywne skutki, jakie Internet może mieć na relacje społeczne i spójność społeczną.
Chociaż społeczne i gospodarcze korzyści płynące z Internetu są niezaprzeczalne, sposób, w jaki rozwijał się Internet, był również szkodliwy dla szeregu podstawowych wartości europejskich, takich jak równość, poszanowanie praw człowieka i demokracja. Z tego powodu firmy technologiczne znajdują się pod rosnącą presją, aby złagodzić szkodliwe skutki Internetu, podczas gdy politycy i liderzy opinii opowiadają się za drastycznymi środkami w celu odwrócenia takiego wpływu…”

Czy w ogóle można czegokolwiek nauczyć dziecko, które może się skupić przez jedyne 28 sekund?

Według BBC pokolenie alfa, czyli dzieci do 9. roku życia są chyba nieodwracalnie zmienione przez technologię. Algorytmy utrzymują ich uwagę przed ekranem ciągle zmieniając tematy, obrazy, dźwięki itd. (to tzw. media multi-tasking). Wprawdzie brak na razie rozstrzygających badań, ale istnieją teorie, że smartfony i multi-tasking zmieniają mózgi. Oczywiście w sensie innego rozwoju mózgu na wczesnym etapie dojrzewania. Podobno średnio po 28 sekundach dziecko się nudzi*. Tak stwierdziła Laura Schad, ucząca siódmo- i ósmoklasistów (12-14 latków) w Filadelfii. Zmiany w dzieciach widoczne są zwłaszcza w stosunku dzieci do czytania, które przecież wydaje się podstawą nauki. Skoro użytkownik smartfona ucieka z FB, czy Twittera do Instagrama gdzie jest mniej tekstu a więcej obrazków, to czego moglibyśmy się spodziewać w szkole jak nie niechęci do słowa drukowanego. Brak koncentracji nie jest problemem samym w sobie. Uważa się, że bez odpowiedniej koncentracji człowiek nie jest w stanie zapamiętywać,  analizować, syntetyzować, rozumieć i krytycznie patrzeć na informacje.

Co robić?

Nauczyciele samodzielnie zaczęli wymyślać rozwiązania, które nie miały na celu zmiany uczniów ale dostosowania programów nauczania, narzędzi i siebie do … dzieci. Najprostszym pomysłem jest dzielenie lekcji na krótsze odcinki. Już teraz uważa się, że krótsze znaczy lepsze**. Jednak badania pokazują, że uczeń potrzebuje czasu aby zgłębić informacje, przemyśleć je, przyswoić.

Są nauczyciele, którzy próbują technik medytacyjnych aby wyciszyć dzieci i spowodować ich skupienie. Ktoś nawet używa do tego celu apki na smartfon 🙂 Inni włączają zabawy i ćwiczenia kreatywne, zwłaszcza z wykorzystaniem nowoczesnych technologii aby zainteresować dzieci. Nawiasem mówiąc: jak wiele w ostatnich latach sprzętu trafiło do placówek edukacyjnych. Ile komputerów, tablic interaktywnych czy projektorów jest na stałe zamontowanych w klasach. I niestety rzadko wykorzystywanych. O co tu chodzi?

Wiele dotychczasowych badań pokazało, że zakaz używania telefonów w szkołach polepsza wyniki w nauce.

Nauczanie zdalne i mieszane

Platformy do nauczania zdalnego jak Google Classroom czy Microsoft Teams pozwalają wciągać dziecko do nauki w miejscu, w który czuje się bardziej komfortowo niż w szkole. Proponować uczenie multimedialne. W krótkich odcinkach. Takie rozwiązania informatyczne, które umożliwiają na przykład nagrywanie przez dzieci prac, rozwiązań i pokazywanie innym, to zastosowanie umiejętności użytkowników portali społecznościowych do uczenia się. Gry które uczą są inna propozycją. Znamy Minecraft Education?

Przejście do pracy zdalnej nie powinno być całkowite. Zasadniczą zaletą szkoły i klasy jest bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Z nauczycielem.

A może nauczyciele nie rozumieją dzieci?

Oprócz narzekania na destrukcyjną rolę smartfonów na dzieci pojawiają się głosy, że wpływ jest… niekoniecznie negatywny. Po prostu dzieci inaczej się zachowują, uczą ale nie znaczy, że gorzej czy wolniej. Niecierpliwy uczeń zdąży wyguglować w necie lub obejrzeć na You Tubie rozwiązanie zanim uzyska odpowiedź od nauczyciela. Ciekawski uczeń może błyskawicznie sprawdzić co powiedział nauczyciel. Ale poszukiwanie rozwiązań i krytycyzm wymagają … czasu i skupienia a więc tego co dzieci tracą wgapiając się w ekrany.

2500 lat temu, w czasach Arystotelesa również narzekano na dzieci i młodzież. Może więc technologia wcale tak bardzo nie zmienia dzieci?

A gdzie w tym wszystkim Microsoft Teams?

Wydaje mi się, że Teamsy nieźle wpisują się do takiego scenariusza jak uczenie klasowo-zdalne. Zadania polegające na graniu W Minecrafta, testy wariantowe które przypominają znane z gier questy, nagrywanie filmów, sztuczna inteligencja i wiele innych technik powinny na stałe zagościć w szkołach a nawet i w przedszkolach. Oby nie było jak z tablicami interaktywnymi…

Naprawdę warto doczytać raport do końca.

* jakkolwiek szokująco może wyglądać liczba 28, to przypominam sobie definicję wolno działającego programu komputerowego, którą Microsoft podał jakieś 25 lat temu – wg niej użytkownik oceniał jako wolne te zachowania oprogramowania, które zajmowały więcej niż 4 (cztery) sekundy

** i znowu dygresja nie dotycząca dzieci – szkolenia z cyberbezpieczeństwa dla dorosłych prowadzone w MSWiA trwają po 15 minut i dotyczą pojedyńczego przypadku lub zalecenia. W ten sposób udaje się przekazać jakąś wiedzę zanim uczestnicy się znudzą